DSC04949“Wielu różnych ludzi przychodzi mnie teraz odwiedzać. Najbardziej pomagają mi ci łagodni, kochający, nie osądzający, cierpliwi, chętni, aby siedzieć cichutko i słuchać. Nie śpieszą się. Nie starają się odpowiedzieć na moje pytania, lecz w rzeczywistości często mówią: “Nie wiem”. Ale przychodzą niezmiennie, stale, aby pozostać ze mną, aż umrę. Masz tylko tu być”.
Ta “przygoda” zaczęła się 25 lat temu przy parafii Św. Józefa na Młodzianowie w Radomiu. Grupę osób chętnych do pomocy skrzyknął, Ks. Eugeniusz Klimiński, Proboszcz.

 

Wtedy 21 listopada 1991 roku po raz pierwszy wolontariuszki Hospicjum, Tereska i Jadzia poszły do pierwszej chorej, Pani Janinki.
A później to już jakoś samo się zaczęło dziać. Pan Stasio, Pan Henryk, Pani Zosia ….to chorzy, którzy czekali na “dziewczyny” z Hospicjum. Uśmiechnięte, miłe, pomocne. Chorych przybywało, więc potrzeba była coraz więcej liczby wolontariuszy. I tak na stale dziś do podopiecznych chodzi 14 wolontariuszek i ksiądz kapelan, Ks. Mirosław. Aby ta opieka/pomoc była bardziej skuteczna wspomagają się doświadczeniami z pielęgniarkami z Przychodni Paliatywnej przy ul. 1905 Roku. Pani Jagoda, Pani Urszula na ich pomoc zawsze można liczyć.
Grupa hospicyjna musi sie koniecznie formować. Konieczne są szkolenia, dni skupienia, konferencje i spotkania w swoim gronie, aby omówić problemy podopiecznych a także ich samych. Bo przecież Ewa, Tereska, Halinka, Daniela itd. to kobiety w “wieku”, które dźwigają również swój krzyż cierpienia. Bolą nogi, kręgosłup, dokucza ciśnienie itp. a jednak biorą skądś siłę i idą, bo tam czeka, osoba bardziej chora, bardziej oboloła, bardziej potrzebująca.
Nigdy nie oczekują wdzięczności, nagród czy splendoru. Po cichutku, skromnie bez rozgłosu idą od chorego do chorego. “Przecież my nic wielkiego nie robimy”. Czy nie jest “wielkie” to, że oddają serce, czas, siłę? Posiedzą przy chorym, potrzymają za rękę, uśmiechną się, zostaną z chorym, aby żona bądź córka mogli spokojnie pójść do lekarza lub na zakupy. Nigdy nie zerkają na zegarek, nie liczą minut, godzin spędzonych przy chorym ( a to rocznie 2 – 3 tysięcy). A przecież mają swoje rodziny, dzieci, wnuki to jednak umieją tak zorganizować swój czas , żeby pójść do podopiecznego. I bardzo ważna rzecz, są zawsze przy rodzinie. Nie zostawiają chorego w ostatnich godzinach jego życia ziemskiego, chcą przy nim być, a po jego odejściu zająć się rodziną w żałobie. Z wieloma rodzinami, mimo iż upłynęło wiele lat utrzymują kontakt.
Ogromnie potrzebne są kwartalne Msze św. odprawiane w intencji zmarłych podopiecznych, rekolekcje wielkanocne dla rodzin osieroconych. “Nie chcemy i nie możemy zostawić ich samych w żałobie”.
25 lat to jakby chwila, mówią najdłużej posługujące wolontariuszki. A jak się na nich patrzy i rozmawia z nimi to ma się wrażenie, że one mają po 25 lat. Są pełne uśmiechu, życia, zadowolenia, dobroci. takiego piękna wewnętrznego.
Jubileusz 25 lat Hospicjum Domowego Caritas nie mogło się rozpocząć inaczej jak Mszą Św. odprawioną w intencji wolontariuszy, której przewodniczył Ksiądz Kapelan Mirosław Bandos. Ks. Robert Kowalski Dyrektor CDR, poprosił, aby Słowo Boże wygłosił ks. prof. Eugeniusz Klimiński, który cytując słowa Św. Jana Pawła II o miłosierdziu, dobroci, pomaganiu wprowadził nas w ten chwilowy czas świętowania. Piękna Msza Św. wspólna modlitwa z Dyrektorami CDR ks. Robertem i Ks. Damianem, za wolontariuszy, księży, pielęgniarki, chorych i ich rodziny, aby “trwali mocni w wierze i potrafili szeroko otworzyć drzwi Chrystusowi”.
Po obfitej uczcie duchowej czas na małe co nie co.
Jak na czcigodnych jubilatów przystało był tort i kawka. A przy kawce opowieści i wspomnienia. Cudownie się słuchało księdza Eugeniusza, który nie szczędził ciepłych słów i miłych wspomnień z pobytu w Radomiu. Jubilatki w tak wąskim gronie, chętnie opowiadały jak to się zaczęło, o podopiecznych, którzy szczególnie utkwili w ich pamięci. Trudnych spotkaniach z rodzinami i chorymi zbuntowanymi, pogniewanymi na Pana Boga i cały Świat. O malutkich, a może wielkich “cudach” jakich dokonali wraz z księżmi, wprowadzając do ich domów Chrystusa, gdzie po kilkudziesięciu latach ludzie się wyspowiadali i odeszli pogodzeni z Panem Bogiem.
Punktem kulminacyjnym było wręczenie wolontariuszkom, pielęgniarkom i Księżom skromnych, okolicznościowych Podziękowań. Wzruszeniom i pogaduszkom nie było końca.
Ten jubileusz wspaniale wpasowuje się w zakończenie Roku Miłosierdzia, bo któż pełniej niż wolontariusze hospicjum są żywym Świadectwem Miłosierdzia.
A tak po świecku to wszystkim Teresce, Ewie, Halince, Danieli, Zosi, Basi, Edycie, Ani, Hani, Eli, Danusi, Krysi, Asi, Pani Jadwidze, Paniom z Przychodni Paliatywnej Jadwidze i Urszuli, ks. Eugeniuszowi, ks. Mirosławowi, ks. Robertowi i ks. Damianowi i wszystkim wspierającym nasze Hospicjum życzymy 100lat w zdrowiu i dużo radości z czynienia dobra.
P.S. W 2008 Ewa Wajs i Teresa Urban – wolontariuszki Zespołu Domowej Opieki Hospicyjnej im. Św. Józefa przy Caritas Diecezji Radomskiej otrzymały bardzo prestiżową nagrodę w kategorii Świadectwo UBI CARITAS 2008 przyznawaną przez Caritas Polska.
Do zobaczenia “Dziewczyny” na następnym jubileuszu.